2009-10-22 19:03:44 >>

SS



A.D. 2009

Dzień 22 października.


Mrok gęstniał, otulając świat welonem tajemnicy, powietrze przepełniała jesienna wilgoć, Nomad spokojnie mruczał połykając kolejne mile czarnej, mokrej szosy zmierzając do posjedonowego zamku.

Wraz z Posejdonem postanowiliśmy uczestniczyć w chwilach całkowicie poświęconych SS, by poddać zmysły magii słowa i harmonii, pozwolić by zawładnął nami głos SS. Gdy dotarliśmy na miejsce, salę wypełniały tłumy gdyby nie poddani Posejdona moglibyśmy podziwiać mistrza z najdalszych miejsc półstojących, [czyli na jednej nodze] – na szczęście królewska loża już na nas czekała, zapewniając komfort i pozwalając chłonąć niezakłócenie słowa. Zebrany tłum falował, reagował jak jeden żywy organizmy na gesty, dźwięk głosu, SS – oczarował wszystkich zebranych bez wyjątku, kiedy spotkanie zbliżało się ku końcowi a SS próbował je zakończyć, spontaniczne owacje na stojącą zaowocowały, co najmniej 45 kolokwialnie mówiąc bisem…

Wracając długo rozprawialiśmy z Posejdonem o doskonałości mistrza słowa, pióra, harmonii…

 

Ech aż żal, iż takie chwile, wieczory trwają tak krótko i na następne trzeba niezmiernie długo oczekiwać.


skomentuj (2)