2009-12-16 12:16:55 >>

Przedziwna inspiracja i jej owoce...



A.D. 2009

Dzień 16 grudnia

Przysłuchiwałem się milcząco pewnej rozmowie a raczej monologowi osoby w swoim mniemaniu doskonałej podążającej jedyną słuszną drogą "prawdy" brukowaną wiarą [niestety muszę tu dodać "ślepą wiarą" wszech obecną w KRK naszych czasów]. Cały ten słowotok sączący się ze zgorzkniałego, zarastającego źródła niósł ze sobą slogany zaczerpnięte z kazań fal pewnego radia, zawiść, mannie nieomylności, potępienie każdego, kto śmiał wyrazić swoje odmienne poglądy [zawsze można wtedy było usłyszeć wielokrotnie powtarzane "opluwasz" itp.], ale nie będę się tu rozwodził nad owym potokiem eee tj. słowotokiem.

Wszystko to zainspirowało mnie do pewnych przemyśleń nad źródłem, skąd ta żółć wylewana na wszystkich i wszystko, co nie pasuje do obrazu kreowanego w tym "monologu"; owoc tychże przemyśleń pozwolę sobie zaprezentować poniżej.



"O Pannie Wtórnej"

Raz sobie Panna Wtórna przy piórze siedziała
Na młodzież i bogatych głośno narzekała
Nie bojącym się myśleć tak to za złe miała,
Że pejczem tępej wiary bez przerwy chłostała.
Kościoła oponentów czas cały ganiła,
"Najsłuszniejsze" poglądy szarakom głosiła.

Wtem! w drzwiach starych młodzieniec się jurny objawił
I swej młodości mocą jej odmianę sprawił.
Fałszywe cnoty oraz pragnienia obnażył
Pchnięciem upragnionym! (A niby tak jej wrażym).
Wnet z tej swojej dewocji Panna ozdrowiała
I już uroki życia głośno wychwalała.

Tak już jest, moi drodzy, z Pannami Wtórnymi
Co przez lata pożółkły myślami gorzkimi.





skomentuj (4)